Po sterylizacji i założeniu szwów (które swoją drogą wczoraj zostały zdjęte:) Azra musiała mieć niestety ograniczoną ilość ruchu i w domu spędzała więcej czasu niż zazwyczaj. Nasze spacery były krótkie i odbywały się tylko na smyczy. Nie pozwalałam jej biegać ani buszować w zaroślach, więc musiałam wymyślać jej różne domowe zajęcia, inaczej oszalałaby z nudów. Były to m. in. zabawy z kulą - smakulą, KONGi i przede wszystkim trening umysłowy, czyli pojedyncze ćwiczenia obi, sztuczki i... uwaga, uwaga... kształtowanie. Tak, kształtowanie! Mój pies nie jest z reguły zbyt samodzielny i pewny siebie, i przy nauce nowych sztuczek do tej pory zawsze oczekiwał mojej pomocy. O kształtowaniu, które wymaga od zwierzęcia kreatywności i niezależności (i które ja uwielbiam), mogłam jedynie pomarzyć.