niedziela, 8 marca 2015

By niejadek zjadł obiadek, czyli jak zachęcić psa do jedzenia

Jednym z problemów, które miałam z Azrą na początku była jej niechęć do jedzenia. Nie miała apetytu, cały czas pomiędzy spacerami spędzała na spaniu, nie interesowała się miską ani tym, co w niej było. Zjadała coś, tylko jeśli było to niezwykle atrakcyjne, pachnące i mięciutkie; twarde, suche granulki karmy nie zasługiwały na jej uwagę, gardziła nimi. Kiedyś, doprowadzona do ostateczności, zdecydowałam się zrobić  jej głodówkę (tzn. albo zje karmę, albo będzie głodna, bo nic innego nie dostanie) i wytrzymała bez jedzenia cały tydzień! Straszny był z niej uparciuch, ale nie mogłam pozwolić żeby się zagłodziła, więc chcąc nie chcąc musiałam w jakiś sposób uatrakcyjniać jej posiłki. I tak postanowiłam na podstawie własnych doświadczeń oraz zdobytej wiedzy napisać mini – poradnik, który, mam nadzieję, przyda się osobom zmagającym się z humorkami psów niejadków, a także tym, którzy chcą czasami podać psu posiłek w innej niż zazwyczaj formie :)
Pisząc ten tekst miałam na myśli przede wszystkim psy odmawiające jedzenia suchej karmy.

ZANIM ZACZNIESZ KOMBINOWAĆ
Jeśli problem pojawił nagle i niespodziewanie, bo dany pies do tej pory nie miał problemów z apetytem, należy zacząć od wizyty u weterynarza. Być może pupil ma problemy z zębami spowodowane wiekiem czy innymi czynnikami, może boli go inna część ciała podczas przyjmowania pokarmu. Weterynarz stwierdzi czy brak apetytu ma coś wspólnego ze zdrowiem psa czy też nie.
Po drugie podawana karma powinna być w miarę możliwości dobrej jakości i dopasowana do wielkości i potrzeb psa. Nie chodzi o to, żeby wydawać na nią fortunę. Odradzam jednak kupowanie tzw. marketówek, czyli nic nie wartych karm sprzedawanych w supermarketach; w dobrym sklepie zoologicznym znaleźć można naprawdę wiele różnych karm w niskiej cenie, a o całkiem przyzwoitym i odpowiednim dla danego zwierzęcia składzie. Być może czworonogowi zwyczajnie nie smakuje dotychczas podawana karma lub granulki są zbyt duże/twarde. Poza tym, jeśli już pies wybrzydza przy jedzeniu, to lepiej niech wybrzydza przy dobrym, bo a nuż jednak się skusi na odrobinkę? ;)
Trzeba liczyć się też z tym, że pies długi czas karmiony domowym jedzeniem, np. gotowanym mięskiem z warzywami i ryżem, nie przestawi się od razu na suche (pomijam tu osobniki wszystkożerne, ale nie o nich przecież mowa). W takim przypadku dietę należy zmieniać bardzo powoli, stopniowo dodawać coraz więcej granulatu, a i tak nie jest pewne czy pies zaakceptuje nowy sposób żywienia – w końcu żadna karma nie dorasta „do pięt” domowemu jedzonku :)

Jeśli chodzi o Azrę to przyczyną nie była żadna z ww. rzeczy. Ona była po prostu bardzo zestresowanym stworzonkiem, o czym wspominałam już wcześniej. Do tej pory bardzo krępuje się kiedy ktoś ją obserwuje podczas jedzenia. Peszy się wtedy i odchodzi od miski. Nerwowo reaguje na przechodzenie energicznym krokiem obok niej w tym momencie albo mówienie podniesionym głosem. Dlatego właścicielom takich psów jak ona radzę postawić miskę w miejscu cichym, schowanym, nienarażonym na ciągły ruch ze strony domowników. Odradzam też zachęcanie psiaka do jedzenia gestami, piskliwym głosem, tekstami typu: „zobacz jakie pyszności tu masz, no spróbuj, najdroższa karma w sklepie, pan sprzedawca polecił!” oraz podtykaniem żarcia pod nos. W moim przypadku przynosiło to skutek odwrotny od zamierzonego. Zdecydowanie lepszy efekt (w przypadku nieśmiałego psa) da zostawienie go w spokoju.
Ostatnia kwestia to czas podawania posiłków. Ważne, żeby był w miarę stały. Azra dostaje jeść po popołudniowym oraz po wieczornym spacerze, co pewnie zdziwi wiele osób. Wiele razy słyszałam głosy, że „pies nie powinien dostawać jeść wieczorem, bo cośtamcośtam”. Tymczasem u nas działa to tak: przed południem mój pies nie je. Po prostu nie. Czego bym jej nie dała – nie i koniec. To po co ma stać jedzenie na wierzchu i się marnować skoro ja wiem, że i tak nie zostanie zjedzone?
Aha, dlaczego PO spacerze, a nie przed? Po pierwsze psu nieprzyjemnie się biega z pełnym żołądkiem, a po drugie po wysiłku fizycznym, nawet niewielkim, zdecydowanie rośnie apetyt. Ot, co. Dodam, że z porami wypróżnień nie mamy żadnego problemu.

 JEŚLI ODRZUCIŁEŚ WSZYSTKIE POWYŻSZE OPCJE…

  …PRAWDOPODOBNIE TWÓJ PIES JEST ZNUDZONY POBIERANIEM POKARMU Z MISKI

Niektóre psy jedzenie z miski uważają zwyczajnie za nudne. Specjalnie z myślą o takich osobnikach z wielką pasją tworzone są przez różnych producentów coraz to nowe „urządzenia”, dzięki którym jedzenie suchej karmy staje się prawdziwą przyjemnością! Kilka przykładów: miska w kształcie kępki trawy – teoretycznie ma spowalniać jedzenie, ale myślę, że jest ciekawsza niż zwykła miska i może się sprawdzić; różne rodzaje KONG’ów: m. in. klasyczny bałwanek (przy nim mój pies po raz pierwszy chyba zjadł całą porcję suchej karmy BEZ DODATKÓW; magia KONG’a…), ale przede wszystkim KONG Wobbler przy którym większość psów wręcz szaleje! O tak, karma wysypująca się na wszystkie strony po uderzeniu łapą w zabawkę to jest to, czego im do szczęścia potrzeba; kulę - smakulę też można wykorzystać w tym celu, ale minusem jest jej niewielka pojemność (nada się dla małych psów spragnionych emocji przy jedzeniu). Przy czym w czasie używania tych i podobnych zabawek należy zaakceptować obecność samotnych kulek karmy walających się pod meblami. Coś za coś, no.


Podobnie można też zabrać odmierzoną porcję karmy na spacer i wtedy skarmiać nią psa, rzucać granulki na ziemię, ukrywać „za krzaczkami” itp. Oczywiście nie zawsze jest na to czas, ochota czy warunki dlatego warto mieć jakiś inny sposób w zanadrzu.

Jeśli nie chcemy wydawać pieniędzy na ww. akcesoria, które tanie przecież nie są (Wobbler – ok. 50 zł, miska „trawa” – ok. 100 zł) podobnie działające zabawki możemy wykonać samemu. Wystarczy znaleźć puste, kartonowe pudełko, wsypać do niego karmę, ewentualnie dodać kilka mocniej pachnących smaczków na zachętę, dopełnić zgniecionymi kulkami z gazet i dobrze zamknąć. Frajda gwarantowana, ale ile sprzątania potem ;)
Przygotowałam się też na to, że niektórzy nie mają aż tyle czasu (albo są leniwi i zwyczajnie im się nie chce, tak jak mi) i to dla nich specjalnie jest wersja easy: odmierzoną porcję psiego jedzenia wynosimy na dwór, rozsypujemy w trawie, wołamy psa i ew. wypowiadamy komendę „szukaj”. Psy bardzo lubią tego typu zabawy i nawet Azra od czasu do czasu zjada z chęcią suchą karmę przy użyciu tej metody.

Są psy, którym karma smakuje, ale nie lubią jej dostawać „za darmo”. Warto sprawdzić czy dany pies będzie miał ochotę popracować w zamian na karmę. Przy czym nie oczekujmy, że będą to skomplikowane sekwencje komend, trudne sztuczki, posłuszeństwo w ekstremalnych warunkach albo, że cały trening „pojedziemy” na suchym. Za rzeczy wyjątkowo trudne warto nagradzać psa czymś bardziej atrakcyjnym.


JEŚLI WYŻEJ OPISANE SPOSOBY NIE PRZYNOSZĄ OCZEKIWANYCH EFEKTÓW…
… A TY JESTEŚ DOPROWADZONY DO OSTATECZNOŚCI, SPRÓBUJ TEGO

Najprostszy, ale i najbardziej kosztowny sposób - dosmaczanie karmy. Ważne, żeby to, co do niej dodamy było w miarę zdrowe i najlepiej miało „mazistą” konsystencję. Azra na przykład potrafiła wyjeść wszystkie kawałeczki parówki spomiędzy granulek karmy, żeby tylko jej nie zjeść, więc lepsze będą produkty, które można dobrze z nią wymieszać. Poniżej lista fajnych dodatków do suchej karmy, dzięki którym mój pies szybko opróżnia swoją miskę (zazwyczaj;)).

UWAGA: dosmaczanie karmy nie jest równoznaczne ze zwiększaniem psu dziennej porcji jedzenia. Im więcej nałożymy dodatku tym mniej powinniśmy nasypać karmy.

1. mokra karma - polecamy: Happy Dog, Animonda, Belcando, Fitmin, Dolina Noteci, GranataPet, Rinti, Natures Menu, Applaws, Lukullus


2. gotowane mięso - np. kurczak
3. twaróg - 2 łyżki na jedną porcję karmy
4. serek topiony - jeden posiłek = jeden "trójkącik" albo łyżka serka (nie jest najzdrowszy, podaję go tylko od czasu do czasu)
5. szprotki (moje najnowsze odkrycie) - jeden posiłek = jedna szprotka (są małe, mają ok. 5 cm), bardzo psinie smakują :); jeden słoik kosztuje ok. 10zł


6. oleje rybne - bardzo smaczne i bardzo zdrowe. Do kupienia np. TUTAJ
7. żwacze mielone - 250g za 5zł kupicie TUTAJ. Dużo osób je poleca; są uwielbiane przez psy za ich "cudowny" zapach ;)


* * *

To tyle z mojej strony, mam nadzieję, że poradnik okazał się przydatny. Piszcie w komentarzach, jakie Wy macie sposoby na przekonanie psa do jedzenia - a może Wasz pies jest wielkim żarłokiem i nie macie podobnych problemów? :)


A po obiadku odpoczywam tak :)

23 komentarze:

  1. Ja też polecam Dolinę Noteci, bardziej w dużych saszetkach. Moje psy teraz wielbią suchą karmę, więc tylko od czasu do czasu kupuję impuszki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam dość kontrowersyjną metodę - dopsienie! :P Poważnie, u mnie zadziałało śpiewająco - od małego Baloo bardzo grymasił przy jedzeniu, odwalał tak zwaną łachę i gdyby nie to, że to było rozwijające się szczenie, tobym olała grymaśnika. Przeszliśmy na BARFA - połowa mięsa lądowała w koszu po 2 dniach protestów.

    Jak ręką problemy odeszły, gdy przygarnęliśmy Ru - teraz zmiata wszystko z miski jako pierwszy ! :) Powiem szczerze, że jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu sprawy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zastanawiałam się czy wspomnieć o tym "sposobie", ale stwierdziłam, że niektórzy mogliby to wykorzystać w niewłaściwy sposób, tj. pozwalać psu bronić jedzenia i zachowywać się agresywnie, bo wtedy zjada. Ale rzeczywiście, Azra też DUŻO chętniej wcina suchą karmę w obecności drugiego psa ;)

      Usuń
    2. U nas ten sposób sprawdził się tylko na początku. Teraz oba psy jedzą wspólnie z miski, albo wspólnie strajkują :)

      Usuń
  3. Ja często dosmaczam właśnie mokrym, ale Terror już się nauczył jak powylizywać wszystko, a karmy nie tknąć. Znalazłam na to taki sposób, że zostawiam miskę z suchym dopóki jej nie wyczyści, nie będzie nic innego :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym żeby na moją tak to działało, ale niestety... Ona jak się uprze to nic jej nie przekona ;)

      Usuń
  4. Abi też swego czasu była niejadkiem ;) Potrafiła przez tydzień nie ruszyć karmy, a po dodawaniu kurczaka lub puszek miała taką biegunkę, że szkoda gadać :/ Przełomem był olej z łososia, który zdecydowanie ją zachęcił i ustalenie pory posiłków i sposobu ich podawania. W połowie ,,spaliłam miskę'' i rano sunia dostaje porcję normalnie w misce, a po południu z ręki - na spacerze czy treningu (wtedy mam jeszcze dodatkowo jakieś ekstra smaki, wiec wcina aż miło). Kolejna porcja znowu rano :) I tym sposobem teraz mam psa żarłoka :D
    Potwierdzam, obecność drugiego psa działa cuda! Zawsze kiedy mamy gości sunia je z podwójnym apetytem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju *o*ale sliczne zdjecia! :D
    Post bardzo przydatny. Mamy ta sama kule smakule :). Shira nigdy nie byla niejadkiem xd

    Pozdrawiamy
    Laura&Shira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komplement! Zazdroszczę psa - jadka ;)

      Usuń
  6. Ja od zawsze dolewam do karmy oliwę z oliwek, nie tyle w celu dosmaczenia, co po prostu ze względu na pozytywny wpływ na sierść. Z podobnych względów raz na jakiś czas podaję np. tuńczyka w kawałkach w sosie własnym. Na ekstremalne niejadki polecam metodę "żegnaj misko, piesku drogi, jak sobie nie zapracujesz to nie zjesz". Działa jak złoto. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chciałabym, żeby ta ostatnia wspomniana przez Ciebie metoda była uniwersalna... Azra potrafiła mi przez tydzień głodować i na nic się zdało trzymanie tej zasady. Dlatego więcej już nie podejmowałam takich prób. Po prostu kupuję karmę w puszkach/saszetkach etc. jako dodatek i od kilku miesięcy 'jedziemy' na tym. Pies żyje, więc chyba nie jest tak źle z tym jedzeniem :p

      Usuń
    2. A mi Nasza weterynaz powiedziala ze nie wolno dodawac zadnej oliwy z oliwek itp bo rozwala sie psu watrobe :/

      Usuń
  7. Zazdroszczę Wam,że te metody działają na Wasze psy. Na mojego nic z powyższych sposobów nie działa. Niejadkiem jak był tak jest.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na ppczątku posiadania psa konsultowałam się z wetem, co i jak podawać. No i dwa razy dziennie miała być micha z: karmą suchą, twarożkiem i spiruliną. Nieatety po tygodniu pies zaczął odmawiać jedzenia czegokolwiek i przez następne dwa lata jedzenie trzeba było w niego "wpychać". Pptem przuszedł czas rozwiązywania psich problemów i pies, pracując za kedzenie - ale nie karmę - zaczął przekonywać się do niego. Od około ośmiu miesięcy mamy klatkę i Konga. Oba te urządzenia razem dały świetny efekt- pies przy okazji posiłków "walczy" o jedzenie i jednocześnie wyciszasię w klateczne. Od około mieisąca nie używamy miski na jedzenie. Rano odmierzam odpowoednią porcję karmy i przez cały dzień skarmiam psa psy okazji nauki sztuczek czy zwykłych spacerów. A jeśli coś zostanie, to wrzucam to do wieczornego konga, który jest też sygnałem "koniec balu, idziemy spać".
    Dodatki, które były bardzo pomocne przy nauce jedzenia (wiem jak to brzmi i wygląda, ale taka prawda) to przede wszystkim jogurt naturalny i... zwykła oliwa ;)
    Świetny wpis, pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Psie zarcie komercyjnie produkowane w fabrykach to jest swinstwo. Psy sa madre i dla tego nie chca tego jesc. Przez setki tysiecy lat pies towarzyszyl czlowiekowi i dla tego
    psa organizm jest przystosowany do jedzenia tego co jedza ludzie. Ludzie nie jedza zarcia z puszek i w postaci suchej paszy ktora nie ma nic wspolnego z pachnacym swiezym pozywnym jedzeniem.

    Psy karmione jedzeniem komercyjnym choruja i zyja znacznie krocej. Psy karmione jedzeniem normalnym sa zdrowe i zadowolone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie ale moje szczescie nie chce jesc nawet gotowanego w domu..

      Usuń
  10. Moja sunia też jest niejadkiem, mokrej nie je bo ma biegunke po niwmej a suchej nie tknie bo nie lubi :-( rosnie mi w domu mała trrorystka :-(

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja sunia je baaaardzo dużo. Wystarczy, że poczuje gdzieś zapach karmy albo mięska i już pędzi jak szalona. Ostatnio jak byliśmy u weterynarza to nawet stwierdził, że jest lekko otyła i trzeba na to uważać, ale jak odmówić psince jej ulubionej potrawy? W ogóle z mokrą karmą bywa różnie, raz psy ją lubią, a raz nie, wydaje mi się, że nie ma na to reguły.

    OdpowiedzUsuń
  12. miałam problem z psem shi tzu niejadkiem przez pół roku , nie pomagały metody opisywane przez fachowców ,pies potrafił nie jeść przez cały tydzień nie mówię o karmach ale nie jadł mięsa gotowanego , po badaniach okazało się że jest zdrowy , wyniki idealne ,zdecydowałam się na kastrację no i stał się cud pies zaczął cudownie jeść a ja mam po problemie .

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki!Zaczynałam się już martwić o mojego Frugusia.On też nie lubi karmy:(Problemy miałam od tygodnia.Teraz przypomniało mi się że tydzień temu dostal do karmy saszetkę Ale później zapomniałam jĄ kupić i musiał zadowalać się puszką:)Teraz już wiem! Wybrzydza psinka!

    OdpowiedzUsuń
  14. Znasz może mieszanki http://belloandfriends.pl/. Są dostosowane dla psów karmionych dietą barf. Moim zdaniem to najbardziej korzystna i zdrowa dieta dla czworonogów!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo pomocny blog :-) bede stosowac dosmaczanie karmy...Toske mam od szczeniaka teraz ma 8 miesiecy z poczatku wszystko jadla teraz kaprysi najchetniej jadla by tylko ciastka i wkolko żuła gryzaki typu żwacze. Nie powiem giscily czesto takie przekaski bo Tosi wypadaly mleczaki i w ten sposob masowala sobie dziaselka. Teraz sa ograniczone np po spacerze jakas przekaska na zab, ale niestety karma jest omijana jedynym sposobem jest wlasnie kula smakula ale to tez nie raz wiecej nasmieci w calym mieszkaniu niz co kolwiek zje. Ryz gotowany z warzywami i miesem to tez jak ja cos napadnie a tak to wyzucam...noi ryby to uwielbia czy z puszki czy wedzona makrele czy lososia wiec mysle ze to sie sprawdzi. Pozdrawiam Marta.

    OdpowiedzUsuń
  16. dzięki za ten artykuł, próbowałam rożnych sposobów a jeszcze zakupię ten olej i proszek ze żwaczy, bo faktycznie lubią żwacze bardzo jako smakołyk. najpierw miałam jednego foksa, mega niejadka. Zaczęła jeść jak dokupiłam jej miotowego brata. Po pewnym czasie kwestia niejedzenia się unormowała - w taki sposób, że protestuja obydwoje:) w sumie mam 4 psy ale ta terierowa parka doprowadza mnie do rozpaczy. Jak juz jedzą, to zawsze z jednej miski, mimo że każde dostaje swoją, ale najchętniej z ręki. Najbardziej wkurzajace jak niby biorą z tej ręki ale tak ze wszytsko wypluwają lub rozwalają jęzorem na podłoge. Nie ma zaczenia czy to gotowane mięsko, podroby, puszki czy chrupki. Kupowałam im rożne karmy ale najbardziej lubią półmiękkie np fitmin solution. z tym że nie jest to rewelacja pod względem składu, wiec próbowałam namaczać np carnilove czy taste of wild w rosole takim domowym na kurze czy wołowinie - zjadły jeden raz... potem to samo:/ serio ręce mi opadają przy nich. a kosci czy paski miesne jadłyby na kilogramy. czytałam kiedys że dobrze psa przegłodzić ok 3 dni ale nie mam sumienia (póki co). Obecność moich starszych psów na nich nie działa ale juz wynoszenie "obczakom" za płot tak. Tylko na prawde nie mam ochoty robic z siebie wariatki, bo to wygąlada tak, ze biore miskę i idę w strone furtki, wołając "Tamte Pieski" (one nie istnieją:D) moje dostaja szału i domagają sie zeby dac im tą miche. I tak to wyglada przeważnie nasze karmienie...

    OdpowiedzUsuń

Z pewnością masz coś do powiedzenia - komentuj śmiało :) Każdy komentarz to +10 do motywacji!